Operacja wojskowa Stanów Zjednoczonych, która wczoraj doprowadziła do pojmania prezydenta Wenezueli Nicolasa Madruo, wywołała niepokój w społeczności międzynarodowej, a sojusznicy i wrogowie Waszyngtonu i Caracas wyrazili zaniepokojenie.

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że Nicolas Maduro i jego żona zostaną zabrani do Nowego Jorku, gdzie staną przed sądem federalnym po atakach wojskowych i operacji, którą określił jako wyglądającą jak „program telewizyjny”.

Rząd Wenezueli potępił „niezwykle poważną agresję militarną” Waszyngtonu i ogłosił stan wyjątkowy.

Kraje takie jak Rosja i Iran, od dawna powiązane z rządem Maduro, szybko potępiły tę operację, ale ich niepokój podzielali także sojusznicy Waszyngtonu, w tym Francja i UE.

„Pekin stanowczo sprzeciwia się takiemu hegemonicznemu zachowaniu Stanów Zjednoczonych, które poważnie narusza prawo międzynarodowe, narusza suwerenność Wenezueli oraz zagraża pokojowi i bezpieczeństwu w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach”.

— — Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji stwierdziło, że „akt zbrojnej agresji na Wenezuelę jest głęboko niepokojący i godny potępienia”.

Zażądała od przywódców USA „ponownego rozważenia swojego stanowiska i uwolnienia legalnie wybranego prezydenta suwerennego kraju i jego żony”.

Chiny zdecydowanie potępiły użycie siły przez USA przeciwko suwerennemu krajowi oraz użycie siły przeciwko prezydentowi kraju.

„Chiny zdecydowanie sprzeciwiają się takiemu hegemonicznemu zachowaniu Stanów Zjednoczonych, które poważnie narusza prawo międzynarodowe, suwerenność Wenezueli oraz zagraża pokojowi i bezpieczeństwu w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Wzywamy Stany Zjednoczone do przestrzegania prawa międzynarodowego oraz celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych i zaprzestania naruszania suwerenności i bezpieczeństwa innych krajów” – oznajmiło ministerstwo spraw zagranicznych Chin.

Iran, który w zeszłym roku zbombardował Trump, oświadczył, że „zdecydowanie potępia atak wojskowy USA na Wenezuelę i rażące naruszenie suwerenności narodowej i integralności terytorialnej kraju”.

Meksyk, któremu Trump również groził użyciem siły militarnej w związku z handlem narkotykami, zdecydowanie potępił amerykańską akcję wojskową w Wenezueli, stwierdzając, że „poważnie zagraża ona stabilności w regionie”.

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro, którego kraj sąsiaduje z Wenezuelą, nazwał działania Stanów Zjednoczonych „napaścią na suwerenność” Ameryki Łacińskiej, która doprowadziłaby do kryzysu humanitarnego.

Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva ostro skrytykował ataki USA jako „poważną obrazę” suwerenności Wenezueli, dodając, że przekroczył on „niedopuszczalną granicę”.

Kuba, silny sojusznik Wenezueli, potępiła „terroryzm państwowy przeciwko dzielnemu narodowi wenezuelskiemu”.

Sojusznicy USA, Wielka Brytania, Francja i Niemcy również potępiły atak, stwierdzając, że takie działanie „narusza zasadę nieużywania siły leżącą u podstaw prawa międzynarodowego”.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen powiedziała, że ​​blok bardzo uważnie śledzi sytuację w Wenezueli. „Każde rozwiązanie musi być zgodne z prawem międzynarodowym i Kartą Narodów Zjednoczonych”.

UE stwierdziła jednak, że Maduro nie ma legitymacji.

Hiszpania zaproponowała mediację w związku z kryzysem, aby znaleźć sposób na pokojowe rozwiązanie, wzywając jednocześnie do „deeskalacji i powściągliwości”.

Brytyjski premier Keir Starmer powiedział, że wszystkie kraje powinny „przestrzegać prawa międzynarodowego” i dodał, że „Wielka Brytania nie była w żaden sposób zaangażowana w tę operację”, wzywając do cierpliwości w celu „ustalenia faktów”.

W rzadkim wyrazie poparcia dla amerykańskiej operacji ze strony dużego kraju europejskiego skrajnie prawicowa premier Włoch Giorgia Meloni – sojuszniczka Trumpa – argumentowała, że ​​akcja wojskowa USA w Wenezueli była „legalna” i „defensywna”.

Wśród głównych narodów Ameryki Łacińskiej prezydent Argentyny Javier Milei wychwalał nową „wolność” Wenezueli. Ekwador i Panama również z zadowoleniem przyjęły posunięcie Stanów Zjednoczonych.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres był „głęboko zaniepokojony” amerykańskimi strajkami, a jego rzecznik zacytował jego wypowiedź, mówiąc, że może to „stanowić niebezpieczny precedens”.

Source link