Kiedy we wrześniu rząd Nepalu został obalony w wyniku śmiertelnych protestów młodych ludzi przeciwko stagnacji gospodarczej i korupcji, wielu mieszkańców tego zubożałego kraju liczyło na okres znaczących zmian politycznych.
Eksperci ostrzegają jednak, że zamieszki, w wyniku których zginęło 76 osób i uszkodzono tysiące budynków, w tym parlament, zepchnęły kraj w tył gospodarczy.
Trzy miesiące od protestów z 8–9 września i na trzy miesiące przed wyborami zaplanowanymi na 5 marca Nepal stoi przed zniechęcającymi wyzwaniami, takimi jak rosnące bezrobocie i załamanie inwestycji zagranicznych.
„Moja rodzina była całkowicie zależna od mojej pensji” – powiedział Kamal Gautam, który stracił pracę jako pracownik kuchni w hotelu Hyatt Regency, kiedy został on zamknięty po splądrowaniu hotelu przez uczestników zamieszek.
„Minęły trzy miesiące, odkąd przestałam zarabiać i nie mam pojęcia, jak utrzymać rodzinę” – powiedział AFP 40-letni Gautan, jedyny żywiciel swojej czteroosobowej rodziny, w ich ciasnym jednopokojowym domu w Katmandu.
Protestom, początkowo wywołanym gniewem w związku z krótkim rządowym zakazem korzystania z mediów społecznościowych, przewodzili protestujący pod luźnym parasolem „Pokolenia Z”.
Jednak złość wywołana problemami gospodarczymi i elitą polityczną oskarżoną o wyciąganie pieniędzy przygotowała liczący 30 milionów ludzi himalajski naród na wstrząsy.
Po stłumieniu protestów przez policję zamieszki rozprzestrzeniły się i drugiego dnia podpalono, splądrowano lub zniszczono ponad 2700 obiektów.
– „Niepewność gospodarcza” –
Wstępny raport Federacji Nepalskich Izb Handlowo-Przemysłowych (FNCCI) szacuje straty przekraczające 278 milionów dolarów, a pracę straciło prawie 15 000 osób.
Według danych rządowych, zobowiązania w zakresie bezpośrednich inwestycji zagranicznych spadły o 91 procent do zaledwie 14 milionów dolarów w ciągu trzech miesięcy od połowy sierpnia.
Jeszcze przed zamieszkami Bank Światowy szacował, że 82 procent siły roboczej w Nepalu było zatrudnionych nieformalnie, a co piąty Nepalczyk w wieku 15–24 lat był bezrobotny.
W listopadzie bank zrewidował swoje prognozy, ostrzegając, że „w 2025 r. odzwierciedlając niedawne niepokoje oraz zwiększoną niepewność polityczną i gospodarczą, wzrost realnego PKB ma spowolnić do 2,1 proc.” w porównaniu z wcześniejszą prognozą wynoszącą 5,1 proc.
Podniosła także w tym roku budżetowym szacunki ubóstwa do 6,6 procent populacji, w porównaniu z 6,2 procent.
Niektóre z największych firm w Nepalu – główne źródła dochodów państwa – poniosły ciężkie straty, w tym supermarkety Bhat-Bhateni, konglomerat Chaudhary Group i dostawca usług telekomunikacyjnych Ncell.
„Międzynarodowe firmy są zaburzone psychicznie, nawet krajowi przedsiębiorcy muszą poczekać i zobaczyć” – powiedziała AFP ekonomistka Chandra Mani Adhikari.
„Zakładamy, że nawet teraz działa tylko połowa gospodarki kraju”.
„Strata jest ogromna” –
Napływ przekazów pieniężnych wzrósł od połowy września do połowy października, przekraczając po raz pierwszy w ciągu jednego miesiąca 200 miliardów rupii nepalskich (1,4 miliarda dolarów). Przekazy pieniężne stanowią równowartość około jednej trzeciej produktu krajowego brutto Nepalu.
Turystyka, która wytwarza około 6,6 procent PKB, również mocno ucierpiała. We wrześniu liczba odwiedzających spadła o 18 procent rok do roku.
W Pokharze, jednym z głównych ośrodków turystycznych Nepalu, spłonął hotel Sarowar.
„Strata jest ogromna” – powiedział AFP przewodniczący Bharat Raj Pahari. „Dotknęło to bezpośrednio 750 członków rodziny”.
Mani Raj Lamichhane, szef Nepalskiej Izby Turystyki w Pokhara w prowincji Gandaki, oszacował, że branża straciła ponad 20 milionów dolarów.
„Wielu turystów odwołało podróż do Pokhary, a obłożenie hoteli spadło we wrześniu o ponad 90 procent” – powiedział.
Choć w listopadzie liczba odwiedzających ponownie wzrosła, skutki niepokojów w dalszym ciągu nasilają się, a pracownicy tacy jak Kamal Gautam nadal nie mają szans.
„Nie mogę wrócić na wieś, ani nie mogę mieszkać w tym drogim mieście” – powiedział.


















